Jak długo internauci analizują wyniki wyszukiwania?

[15.03.2007]

Niedawno Gemius podzielił się z nami szczegółami megapanelowych badań dotyczących wyszukiwarek. Interesujące wydaje mi się zwłaszcza zestawienie średniego czasu trwania odsłony, który w przypadku wszystkich wyszukiwarek jest podobny i oscyluje wokół 1,5 minuty. To ważna informacja, bo pokazuje ile czasu użytkownik spędza na przeglądaniu wyników wyszukiwania na danej stronie (taka jest przynajmniej moja interpretacja).

Jednocześnie w sieci pojawiły się wyniki innego badania, którego celem było sprawdzenie jak analizują wyniki wyszukiwania użytkownicy poszukujący informacji dotyczących zakupu oraz informacji niezwiązanych z zakupem. Co ciekawe, w tym przypadku internauci stronę z wynikami przeglądali średnio 10 sekund, czyli znacznie krócej niż podane przez mnie wcześniej 1,5 minuty.

Założyłem, że nie są to dwa tak dalece odmienne badania, żeby wyników nie można było ze sobą zestawić i porównać, przyjmując oczywiście odpowiednie założenia i zdając sobie sprawę z istniejących różnic.

10 sekund i 1,5 minuty. Skąd tak duża różnica? Myślę, że można po części wytłumaczyć ją specyfiką badania – w drugim przypadku użytkowników obserwowano i oni o tym wiedzieli. Poza tym mieli oni do dyspozycji tylko jedną stronę z wynikami dla każdej z wyszukiwarek i na niej musieli się skupiać. Ich zadaniem było faktycznie wybranie jednego z linków – tego najwłaściwszego, najlepszego (moja interpretacja).

Takie podejście mogło skłaniać internautów do szybszego podejmowania decyzji (“pokażę im, że potrafię”) i tym samym zaburzać “naturalny” proces analizy wyników – gdy nie mamy do wykonania żadnego zadania, nikt nas nie obserwuje i możemy pozwolić sobie na przykład na nieefektywność, czy klikanie “w tę i z powrotem”.

To jednak dla mnie nie jest ostateczna odpowiedź na pytanie o przyczyny tak dużej rozbieżności w czasie, a nic innego nie przychodzi mi w tym momencie do głowy. Może ktoś z Was wie gdzie szukać rozwiązania tej zagadki?

Warto także przyjrzeć się zawartym w wynikach badań zestawieniem przyczyn kliknięcia w ten a nie inny link. To “deklaracje klientów” zbierane po przeprowadzeniu eksperymentu – więc można od razu zastanawiać się na ile są mówią one o rzeczywistych motywach (myślę, że klikam z powodu A, a tak naprawdę kliknąłem z powodu B). Zawsze to jednak jakiś materiał do analizy.

O kliknięciu decydowała:

1. znajomość strony i jej wiarygodność w oczach badanego,

2. wysoka pozycja w wynikach wyszukiwania (im wyżej dana strona jest, tym wydaje się nam, że jest lepsza, i zawiera aktualniejsze informacje),

3. obecność w treści wyniku wyszukiwania słowa kluczowego,

4. świadomość, że na stronie znajdują się opinie użytkowników o produktach lub że na stronie można porównywać produkty,

5. nawiązanie w treści wyniku wyszukiwania do cen (niskich),

6. informacja, że strona oferuje duży wybór produktów,

7. umiarkowana ilość drukowanych liter i wykrzykników w treści / reklamie (duża ich ilość może zniechęcać do kliknięcia).

Informacyjnie – wspomniany przeze mnie raport skomentowany jest m.in. tutaj i tutaj. Zachęcam do lektury!


Ilość komentarzy: 9

  1. mysle, ze samo wymyslenie frazy moze byc problemem. to widac po frazach przez ktore ludzie wchodza do mnie na blog. tam jest absolutnie wszystko czesto w kuriozalnej formie.

  2. 1,5 minuty na stronie z wynikami bierze się ze zmiany sposobu przeglądania stron przez Internautów. Obecnie w szybkim tempie rośnie popularność nowoczesnych przeglądarek (udziału w rynku: FireFox 30%, IE7 7%, Opera 6 %). Każda z tych przeglądarek pozwala przeglądać strony w zakładkach (kartach).

    Odpowiedz sobie na pytanie jak Ty przeglądasz stronę z wynikami? Pewnie wpisujesz w Google fraze i pierwsze kilka znalezionych stron otwierasz w kolejnych zakładkach. Nie zamykając Google zapoznajesz się z treścią znalezionych witryn otwartych w innych zakładkach. Czas Twojego pobytu na Google rośnie mimo, że tak naprawdę zapoznajesz się z treścią zupełnie innych stron.

    Taki sposób surfowania jest coraz popularniejszy nawet wśród mniej zaawansowanych użytkowników komputerów, przez co czas spędzony na stronie z wynikami jest mocno zawyżony.

    W mniejszym stopniu dotyczy to także wszystkich innych stron, które czekają otwarte w zakładkach na przeglądnięcie.

    Z obu tych badań wynika, że internauta poświęca średnio 1 minutę i 20 sekund na przeglądnięcie wszystkich stron znalezionych w wyszukiwarce:) Ten wynik należało by jednak zweryfikować o procent użytkowników przeglądających strony przy pomocy zakładek. I tak naprawdę dochodzimy do wniosku, że obecnie parametr “średni czas spędzony na witrynie” ma niewiele wspólnego z rzeczywistością:)

  3. Takie badania są zawsze obaczone dużym poziomem błędu. Zresztą słusznie zauważyłeś, że wiele rzeczy może wpływać na ich wyniki. Dla mnie bardzo ciekawe były różnice w szukaniu informacji o produkcie i konkretnym procesie zakupowym. Po części jest to pewnie wynik zaburzeń badania (nie do końca realne warunki w badaniu) jak również tego, że sama informacja wiąże się z dużo mniejszym ryzykiem niż podjęcie decyzji o samej transakcji).

  4. Podejrzewam, że do tych zakładek dochodzą też pewnie inne rzeczy. W 1,5 minuty faktycznie trudno uwierzyć. Innym ciekawym badaniem jest według mnie badanie grupy Laura A. Granka, Thorsten Joachims and Geri Cay z Cornell University:

    http://www.ittechnology.us/badanie-klikalnosci-wynikow-wyszukiwania-google/

  5. Nie zapominajmy, że ludzie często mają co innego do roboty, niż klikać NATYCHMIAST w wyniki wyszukiwania. Wpisze hasło, naciśnie “Szukaj”, następnie przeciągnie się, wypije łyk kawy, pogłaszcze kota, odpisze koledze na gg – i już patrzy na wyniki wyszukiwania.

  6. Dziękuję za ciekawe komentarze.

    Krzysztof – faktycznie, o zakładkach w ogóle nie pomyślałem. Mam też pytanie – jak wyliczyłeś tę 1 minutę i 20 sekund przeznaczone na przeglądanie wszystkich stron znalezionych w wyszukiwarce w drugim badaniu?

  7. Jak wyliczyłeś tę 1 minutę i 20 sekund przeznaczone na przeglądanie wszystkich stron znalezionych w wyszukiwarce w drugim badaniu?

    Skoro tylko 10 sekund internauci przeglądają stronę z wynikami (badanie z eyetrackingiem) a mimo to strona ta jest otwarta przez 1,5 minuty (badanie Gemiusa) to pozostałą minute i 20 sekund zapoznają się z treścią znalezionych stron. To jednak wielkie uproszczenie. Nie wiem jaki odsetek internautów korzysta z zakładek a jak pisze Robert i Marketing w Internecie pojawia się tu jeszcze sporo innych czynników które mają wpływ na ostateczny wynik parametru “średni czas pobytu na stronie”.

    O ile parametr ten można wykorzystać do orientacyjnego PORÓWNANIA czasu spędzonego na rożnych serwisach to jednak nie należy go traktować dosłownie jako faktyczny czas przebywania na stronie. Jest on zawsze z różnych powodów (głównie jednak za sprawą zakładek) zawyżony.

  8. Maćku, proszę BARDZO POWAŻNIE zweryfikuj źródło tej informacji. Jest ona nierzetelna.

    Po pierwsze, wyobraźmy sobie następującą sytuację. Wpisuję w okienku “szukaj” jakieś słowa i wciskam Enter. Trafiam na stronę wyników wyszukiwania. Klikam pierwszą pozycję.

    Proszę mi pokazać geniusza, który będzie wiedział, ile sekund spędziłem na tej stronie. No, hop, który misiek ma wbudowany JavaScript gdzieś na tej stronie mierzący mój czas pobytu na niej?!!?!?!

    To jakaś kpina.

    Nie wiem, skąd komuś wzięło się minuta trzydzieści, ale brzmi idiotycznie dużo: olbrzymia większość kliknięć trafia w pierwsze 3 wyniki (są na to badania w różnych wyszukiwarkach z różnych lat), ludzie NIE czytają tego, co klikają (dlatego często nie rozróżniają reklam od zwykłych wyników – są na to badania), więc proszę mi powiedzieć, skąd bierze się minuta 30? :)))

    Podejrzewam, że ktoś bierze liczby z jakiegoś systemu, który dostosowany jest do mierzenia średniego czasu odsłony w wizytach wieloodsłonowych. Np. na portalu Onet. Tam to można sobie mierzyć. Wyszukiwarka ma zupełnie inną zasadę działania i jeśli ktoś wierzy, że ludzie spędzają ponad minutę na stronie wyników, to niech nie liczy, że ma to jakiekolwiek dla niego znaczenie: 90% znaczenia ma pierwsze kilka wyników i pierwsze kilkanaście sekund.

    Czy mam na to badania? No ja nie, ale sam cytujesz badanie, że to trwa średnio 10 sekund. I źródło je cytuje.

    I oczywiście nikt nie zakłada błędu w metodzie badania. I właśnie dlatego ani odrobinę w tę liczbę nie wierzę. Bo na bank ktoś liczy nie to, co mówi, że liczy :)

    Po drugie (mniej ważne), źródło nie precyzuje, o jakie strony wyszukiwarki chodzi. A powinno – to może mieć krytyczny wpływ na wynik (rzędu 10-100 razy dłużej na przykład, jak łatwo sprawdzić). Średnia z ruchu na jakich stronach została wzięta? Czy chodzi o: stronę wejściową wyszukiwarki (człowiek dopiero wpisuje zapytanie), pierwszą “uzyskaną” stronę wyników, wszystkie uzyskane strony wyników (gdy ktoś używa przejścia do następnej strony, a więc np. przejrzał pierwsze 10 wyników i nie znalazł, czego szukał, i kliknął na stronę drugą), a może wszystko, co użytkownik robił podczas jednej wizyty w wyszukiwarce? I czy rozdzielono ruch z okienka “szukaj” w przeglądarce i strony wejściowej wyszukiwarki np. google.pl (a jeśli nie rozdzielono – czemu, i jaki miało to wpływ na wynik).

  9. Jeśli o Twoja pierwszą wątpliwość chodzi, to żadne z tych badań nie mówi, ile czasu spędzisz na stronie, na którą wejdziesz z wyszukiwarki.

    A 1:30 bierze się z podzielenia średniej ilości odsłon na użytkownika ze średnim czasem spędzonym na witrynie. Trochę o mierzeniu czasu znaleźć można na steku oraz na stronie PBI.

    Myślę, że tak duży czas wynika z określonego sposobu zbierania danych oraz okoliczności wspomnianych powyżej, czyli m.in. korzystania z zakładek w przeglądarce.

    Wydaje mi się, że dane zbierane w ramach Megapanelu pozwoliłyby odpowiedzieć na pozostałe postawione przez Ciebie pytania. Na razie jednak nie ma chyba “prawdziwie rynkowego” zapotrzebowania na takie wiadomości – i dopóki to się nie zmieni, bazować trzeba będzie na innych, bardziej konkretnych badaniach.

Napisz Komentarz