RSS, cd
W lipcu zeszłego roku pisałem o przeniesieniu się w całości na RSSy. Dziś nie jestem zupełnie w stanie wyobrazić sobie funkcjonowania bez programu agregującego te źródła. Nadal używam Cafe News i choć nie jest to narzędzie idealne, na razie zaspokaja moje potrzeby.
Praktycznie z tygodnia na tydzień natrafiam na kolejne, nieznane wcześniej blogi związane tematycznie z branżą – dodaję do swojej listy i czytam przynajmniej przez jakiś czas. Nowe serwisy newsowe praktycznie już w Polsce nie powstają, ale jest jeszcze do śledzenia sporo fajnych rzeczy za granicą.
W chwili obecnej na liście mam prawie 170 źródeł. Jak wyglądałaby codzienna prasówka polegająca na wchodzeniu na każde z nich? Ile czasu musiałbym mieć, aby z „ulubionych” wybrać adres, poczekać na załadowanie się strony, sprawdzić, czy pojawiło się coś nowego i potem jeszcze określić, czy ten news mnie faktycznie interesuje? Trudno mi to wszystko sobie wyobrazić.
Czasami tym ogromem dostępnych informacji czuję się trochę przytłoczony. Liczba źródeł rośnie i choć wiele z nich nie jest uaktualnianych codziennie, to pozostawanie „na bieżąco” i tak wymaga coraz więcej wysiłku. Ze względu na ograniczenia czasowe powinienem chyba dążyć do zagęszczenia sita przesiewającego śledzone przeze mnie tematy i skupienia się jedynie na wybranych, jeszcze bardziej wyspecjalizowanych dziedzinach. W końcu nie można wiedzieć wszystkiego, no i wiele „informacji” w rzeczywistości żadnych informacji ze sobą nie niesie.
Funkcjonalność powoli traci też lista blogów i czytanych przeze mnie serwisów umieszczona tutaj – przecież nie mogę wydłużać jej w nieskończonośc. Najlepiej chyba będzie co jakiś czas po prostu eksportować plik ze wszystkimi źródłami RSS i wrzucać go do ściągnięcia dla zainteresowanych.
Zastanawiam się na ile niszowe jest nadal RSS? I czy ma szansę stać się w przyszłości dominującym kanałem przekazu treści? Bo przyglądając się RSS ciągle na myśl przychodzi mi hasło „śmierć strony internetowej jaką znamy”. Bo jeśli witryna traktowana jest jedynie jako źródło informacji, to teoretycznie nie powinno już mieć znaczenia w jaki sposób informacje na stronie są umieszczone i czy można je łatwo znaleźć. Wystarczy, że nagłówek z zajawką pojawi się w moim czytniku, a ja już będę w stanie stwierdzić, czy ta informacja mnie interesuje, czy nie i czy chcę wchodzić na stronę, aby przeczytać ją w całości (o ile w całości nie pojawiła się w moim czytniku). Reszta nie ma znaczenia – liczyć się będzie tylko czysta treść/dostarczana informacja i wiedza, jaką można z tej informacji wyciągnąc.
Przyszłość na pewno przyniesie wiele niespodzianek – także nową wersję Militariów, nad którą od jakiegoś czasu intensywnie pracujemy. I to jest w tym wszystkim najfajniejsze :)
Blog o e-commerce, internecie, innych mediach i okolicach marketingu
Wpisy w RSS
Ja bardzo chwalę sobie Bloglines.com Ostatnio właśnie ograniczałem liczbę subskrybowanych feedów. Miałem 100-kilkadziesiąt, zeszłem do 77. Subskrybuję tylko te najciekawsze/najważniejsze/najcenniejsze blogi. Zgodnie z zasadą Pareto.
Ja korzystam już stosunkowo długo z Google Reader i sobie chwalę ;)) Nowa wersja jest dużo lepsza i sprawniejsza niż poprzednia.
Ja tylko kilka dni korzystałem z windowsowej aplikacji do RSS. Jestem zbyt mobilny na takie rozwiązania:) Przez parę miesięcy używałem NewsGattor’a ale nie dość, że dorzucili reklamy to cały system zaczął strasznie wolno chodzić. Przerzuciłem się na Google Readera i nie żałuję.
RSS ma bardzo nieszczęśliwą nazwę – dla zwykłego śmiertelnika trudną do zapamiętania. Poza tym jest trudny do obsługi dla przeciętnego internauty. Trzeba najpierw dowiedzieć się co to jest RSS, zainstalować czytnik, dodać źródła… Sporo zachodu.
Na szczęście taka sytuacja niebawem się zmieni – nowy Windows Vista oraz IE7 posiadają dobre wsparcie dla RSS. Dodanie kanału będzie możliwe po przysłowiowym jednym kliknięciu a użytkownik tak naprawdę nie będzie nawet wiedział że korzysta z jakiegoś Really Simple Syndication.
Spróbowałem Google Readera i… chyba przy nim na razie pozostanę :)
Nie wyobrażam sobie prasówki i codziennej pracy bez RSSów. W domu Thunderbird, w pracy BREinfo (polecam – http://www.brebank.pl/pl/Na_biezaco_z_BRE_Bankiem/RSS/BREinfo/) i dzięki temu nie kilkam po 200-300 stronach, wiadomości na bieżąco, bezpośrednio na komputerze. Nawet newsletterów już nie skanuję tak jak RSSy.
„Najlepiej chyba będzie co jakiś czas po prostu eksportować plik ze wszystkimi źródłami RSS i wrzucać go do ściągnięcia dla zainteresowanych.”
prosiłbym o wyeksportowaną listę rss z cafe news jeśli można.
pozdrawiam