O outdoorze słów kilka
Przechadzając się po mieście zauważyłem ostatnio kilka ciekawych billboardów – przymocowane do dolnej krawędzi “sople” w reklamie gum / cukierków miętowych i siedząca na górze billboardu kobieta w reklamie wody mineralnej.
To kolejne, po wybijających się z szarości kreacjach z psem machającym ogonem oraz parującą filiżanką kawy przykłady, że w polskim outdoorze coś się zmienia. Coś – może znaczyć również niewiele, bo patrząc na zachód, mamy się czego wstydzić.
Czy chodzi tu o większa odwaga w kreacji, chęć wyjścia poza utarte schematy u reklamodawców i większe zaangażowanie obu stron w proces wyjaśniania sobie tego procesu? A może nowatorskie pomysły nie sprawdzają się jeszcze na polskim gruncie, bo odbiorcy reklamy ich nie oczekują? W takim wypadku po co się meczyć i płacić więcej, skoro stare rozwiązania są skuteczne?
Myślę, że piłeczka jest jednak po stronie twórców. “Edukacja”, zmiana sposobu myślenia klientów poprzez obcowanie z nowym, ciekawym, niestandardowym. To też pokazanie, że szanuje się ich inteligencję, uprzejmie zaprasza do nowego doświadczania i patrzenia na reklamę.
Wpisy w RSS
Foto! ;)
Ja też bym chciał – aparat jednak w tym czasie stał bezpiecznie na półeczce :)
Klienci moze po prostu nie potrafia sie zdobyc na nowosci. Pomysly sa i sa im podsuwane, ale generalnie takie za jakie klient zaplaci…